Wypożyczalnia rowerów rządzi się inaczej niż wypożyczalnia aut: najem idzie na godziny, sprzętu jest dużo i jest tani, a klient pyta o jutro, nie o przyszły miesiąc.
Firma ustawia jednostkę rozliczenia na godziny i wtedy cały serwis mówi o godzinach: formularz pyta o jeden dzień i dwie godziny, wycena liczy 9:00–13:00 jako cztery godziny, a kalendarz pokazuje dzień w kolumnach godzinowych zamiast malować cały dzień na zajęty.
Przy dodawaniu pozycji formularz pyta o typ (miejski, górski, elektryczny), rozmiar ramy, rozmiar kół i liczbę biegów — nie o segment, skrzynię i pojemność bagażnika. Te cechy widać potem na kafelku u klienta.
Jedna pozycja ma liczbę egzemplarzy, więc dziesięć takich samych rowerów miejskich to jeden wpis w ofercie, a nie dziesięć. Dostępność liczy się na sztuki: gdy trzy są zajęte, siedem dalej da się zarezerwować.
Kwotę kaucji i wymagane dokumenty klient widzi przed wysłaniem zapytania, a firma może wymagać potwierdzonej tożsamości, zanim potwierdzi termin. Pieniędzy nie pobieramy — rozliczasz się tak jak dziś.
Nie. OpenSpot nie pobiera pieniędzy i nie bierze prowizji od rezerwacji. Klient wysyła zapytanie, Ty je potwierdzasz, a rozliczacie się między sobą tak jak dotąd.
Jedna strona obsługuje kilka rodzajów sprzętu naraz — rowery, hulajnogi, sprzęt wodny, quady. Każda pozycja ma cechy swojej kategorii, a klient filtruje po tym, czego szuka.
Nie, i to jest celowe. Klient wysyła zapytanie o rezerwację, a termin blokuje się dopiero, gdy je potwierdzisz. Dzięki temu nikt nie zajmie sprzętu zgłoszeniem „na próbę”.
Do 31 grudnia 2026 trwa beta i nie płacisz nic. Zobacz plany · Poradnik dla wypożyczalni