Kamper wyjeżdża na tydzień albo dwa, kosztuje tyle co wakacje i wraca do tej samej garści terminów, o które pyta dziesięć osób naraz. Tu liczy się kalendarz i to, kto potwierdzi pierwszy.
Od siedmiu dni cały najem liczy się po niższej stawce — tak, jak ceny w tej branży działają naprawdę, a nie „sześć dni po starej stawce plus jeden po nowej”. Próg widać na kafelku, zanim klient wyśle zapytanie.
Miejsca do siedzenia i do spania, długość, DMC i wymagana kategoria prawa jazdy — z osobnym przypomnieniem o B+E przy przyczepach. To są pytania, które i tak padają w pierwszym telefonie.
Do zapytania dopisujesz plan płatności: kwotę kaucji, termin zaliczki i termin dopłaty. Serwis przypomina o nich klientowi mailem, a Ty zaznaczasz wpłatę ręcznie, bo tylko Ty wiesz, że przyszła.
Po każdym najmie kalendarz dokleja ustawioną przerwę na sprzątanie i przegląd, więc następny klient nie zarezerwuje kampera na godzinę po zwrocie poprzedniego.
Tak. Możesz wymagać potwierdzonej tożsamości, zanim potwierdzisz rezerwację — pracownik ogląda dokument przy odbiorze i zaznacza to w panelu. Nie zapisujemy numerów ani skanów dokumentów.
Zapytania trafiają na jedną listę z terminem i wyceną, a potwierdzenie jednego z nich od razu zajmuje termin. Drugie zapytanie o ten sam kamper i ten sam tydzień dostanie odmowę zamiast cichego podwójnego bookingu.
Nie. Wybiera termin, kamper i dodatki, podaje imię, e-mail i telefon. Status sprawdza pod prywatnym linkiem, który dostaje mailem.
Do 31 grudnia 2026 trwa beta i nie płacisz nic. Zobacz plany · Poradnik dla wypożyczalni